„Nie mam mocy”, czyli co robić, gdy nasza energia ucieka?

Energia – słowo klucz. Coraz częściej spotykam się u osób, z którymi pracuję, ze stwierdzeniem, „nie mam mocy”, „brakuje mi energii”, „nie wyrabiam już”. Nie ma dnia, żebym nie przeprowadzała konsultacji i gdzieś w tle nie usłyszała tych słów. Przeglądając strony internetowe, fora, czy grupy, odnoszę wrażenie, że mimo, iż go silnie odczuwamy, nie staramy się znaleźć przyczyn takiego stanu. A na spadek energii w ciele ma wpływ bardzo dużo czynników. Jest również cały wachlarz możliwości, by sobie z tymi przyczynami radzić. Chcesz wiedzieć, jak? Przeczytaj!

 

Spadek energii, co to takiego?

Jeśli czytasz ten artykuł oznacza to, że prawdopodobnie Ty lub Twoi bliscy mają podobny problem. Problem, który nasilił się jakby w ostatnim czasie lub po prostu teraz go zauważamy. Co odczuwamy mówiąc, „nie mam mocy”?

 

Jeśli odczuwasz:
  • zmęczenie, mimo wykonywania codziennych, rutynowych czynności,
  • marazm i niechęć do robienia czegoś ponad spanie, jedzenie, chodzenie do pracy,
  • nie masz ochoty na spotkania towarzyskie,
  • nie masz siły na nowe przedsięwzięcia,
  • masz bladą skórę,
  • na paznokciach pojawiają się bruzdy,
  • wypadają Ci włosy,
  • zauważasz problemy z trawieniem,

prawdopodobnie będziesz musiała lepiej przyjrzeć się swojemu trybowi życia, emocjom i otoczeniu.

Powyższe symptomy są mi dobrze znane. Nierzadko w swojej pracy terapeutycznej mam do czynienia z osobami, którym doskwiera brak energii. Potrafi to być naprawdę uciążliwe, bo mamy poczucie, że organizm dosłownie wegetuje, co uniemożliwia nam wykonywanie codziennych czynności.

 

Zima a spadek energii

W naturze można zauważyć pewien schemat. Zimą, w klimacie umiarkowanym zwłaszcza, większość organizmów żywych i roślin zwalnia swoje tempo: niedźwiedzie, świstaki, czy jeże zapadają w stan hibernacji, a spora część innych ssaków ogranicza swoje czynności do niezbędnych życiowo. Drzewa gubią liście, ziemia nie daje plonów. Wszystko zamiera, zwalnia, uspokaja się. Dlaczego zatem człowiek, mimo, że natura zwalnia, pozostaje lub chce pozostać na wysokich obrotach?

Przyglądając się temu, co funduje nam Matka Natura zimą, od razu można zauważyć, że zbyt wiele do zaoferowania nie ma. Z tego też względu, przynajmniej ja przyjęłam taką taktykę, należałoby się zastanowić, czy aby zimą nie powinniśmy faktycznie zwolnić i nie wymagać od siebie zbyt wiele, by nie tracić energii? Z drugiej zaś strony istnieje wiele sposobów na to, by na tyle wzmocnić swój organizm, by tej energii dostarczyć z zewnątrz i przetrwać trudną porę roku.

 

Energia życiowa a nerki

W Medycynie Chińskiej nerki są potencjałem energii życiowej Chi. W Ajurwedzie za układ moczowy odpowiada dosza Vata (między innymi), która w z kolei bardzo często, w związku z tym, że jej jedną z cech jest ruch, porównywana jest do Chi. Nerki w TCM wyrażają kreatywność, talent, zręczność, energię, a ich energia sięga aż do kości. Nerki są połączone z kośćmi, a dokładniej ze szpikiem. Ten z kolei produkuje krew, a krew odżywia pozostałe części ciała, w tym włosy i paznokcie.

Nerki są siedzibą mocy kreacyjnej Zhi (Królicki), która manifestuje się w naszym życiu w postaci dostarczania energii do urzeczywistniania naszych planów, czyli dodaje nam sił i mocy sprawczej.

Nerki są połączone również z narządami płciowymi u kobiet i mężczyzn. Te pobierają z nerek energię, więc jeśli coś dzieje się na polu narządów płciowych, należy przyjrzeć się nerkom.

Według dawnych mędrców chińskich, nerki mają zadanie:

„Magazynowanie substancji życiowych, branie odpowiedzialności za rozmnażanie człowieka, wzrost i jego rozwój”.

Po 30 roku życia (inaczej u mężczyzn, inaczej u kobiet), kiedy energia nerek osiąga swoje apogeum, zaczyna pomału spadać, przez co możemy czuć się energetycznie słabiej. To jednak zależy, z jaką energią urodzeniową przyszliśmy na świat, oraz jak wyglądała nasza dieta, styl życia przez lata dzieciństwa i wczesnej młodości.

Nerki są, dlatego jednym z pierwszych (ale nie jedynym) organów, który odpowiada właśnie za nasz spadek energetyczny. Nie chodzi tutaj o choroby zachodnie, typu „zapalenie nerek”, czy „kamicę nerkową”. Chodzi o taki stan, który jest jeszcze niewykrywalny na poziomie medycyny zachodniej.

 

Zaburzenia dosz a energia

Za najbardziej energetyczną doszę uznaje się Vatę, a także PIttę. Kapha to ta, którą dopada marazm, jest leniwa. Jednak to właśnie dosza Kapha ma z reguły największe zapasy Ojas, a Vata ma go najmniej. Czy problem tkwi, zatem w wydatkowaniu energii? Zapewne tak. Zależność pomiędzy naszymi naturalnymi tendencjami i temperamentem a wydatkowaniem energii jest bardzo duża. Mimo, że Vata z natury jest zmienna, ruchliwa i można by rzec momentami, szalona, to właśnie ona narażona jest najbardziej na wyeksploatowanie się. Jeśli dołożymy do tego czynniki zewnętrzne, jak pogoda (w naszej szerokości geograficznej, chłodna, wietrzna, zmienna), wówczas zaburzenia Vaty mamy gwarantowane. Nie bez znaczenia jest złe odżywianie – surowe, zimne jedzenie również nie będzie nam służyć na dłuższą metę.

 

Energię czerpiemy również z zewnątrz

Mamy pewne zasoby wrodzonej witalności, jednak część energii do życia pobieramy z otoczenia:

  • z pożywienia,
  • z powietrza,
  • od prawidłowych praktyk jogicznych i pranajamicznych,
  • ze zmysłów,
  • ze snu,
  • od innych ludzi,
  • z naszej duszy (dźiwatnam).

Gwarancją zdrowia jest zatem czerpanie odpowiedniej ilości energii z każdego z tych czynników, skupiając się przede wszystkim na wnętrzu. Nie jesteśmy, bowiem, tylko ciałem, a przede wszystkim istotą duchową. Dlatego nasza droga to przede wszystkim podążanie właściwymi, naturalnymi ścieżkami, słuchanie siebie, dbanie o ciało i umysł oraz świadomość tego, że to, kim, jesteśmy, to nie tylko ciało fizyczne.

 

Miłość daje nam energię

Trudno przy okazji energii nie wspomnieć o miłości. Tak wiele mówi się o miłości. O miłości, jako lekarstwie na całe zło. Jednak, czy właściwie rozumiemy to pojęcie? Nie jest tak, że nieco banalizujemy miłość, a przez to automatycznie, odrzucamy jej prawdziwą twarz?

Miłość z pewnością zaczyna się w nas samych, ale tożsamościowo również w naszym rodzinnym domu. Do tego dochodzą skutki karmiczne, ale każdy zazwyczaj ma taką samą szansę na pokochanie siebie, jak i innych, bez względu na karmę. Jeśli straciliśmy kontakt z miłością, która jest ostatecznym źródłem prany i ojas, musimy czerpać ją z zewnątrz, co długofalowo działa na naszą niekorzyść. Pojawiają się wtedy roszczeniowe postawy wobec świata „to przez Ciebie czuję się źle”, czy też „nikt mnie nie kocha, jestem nieszczęśliwy”. Przyczyną takiego stanu umysłu jest zagubienie drogi do miłości do samych siebie, a w konsekwencji próba czerpania jej i energii z zewnątrz. Kiedy czujemy bezwarunkową miłość do siebie samych, nie krzywdzimy, nie dajemy się krzywdzić, akceptujemy świat takim, jaki jest, bo ufamy i sobie i wszechświatowi.

 

Odpowiednia dieta

Jak wspomniałam już wyżej, i ciało subtelne i fizyczne ma wpływ na jakość naszej energii i jej ilość. Dbając tylko o swoją dietę nie osiągniemy długofalowego celu, zatem podejście i perspektywa musi się zmienić i zwiększyć. Od czegoś trzeba oczywiście zacząć, a więc najpewniej i najprościej zacząć od tego, co namacalne, czyli od diety.

Dieta podnosząca ojas jest możliwa i bardzo skuteczna. Co można zrobić, od zaraz, na poziomie fizycznym, by zlikwidować czynniki kradnące nam energię?

 

Jedz mniej

Mamy zdecydowanie tendencje do przejadania się. Jemy i konsumujemy po prostu za dużo. Powinniśmy posiłki spożywać w ilości mniej więcej takiej, która mieści się w obu naszych dłoniach. Nie wliczamy w to płynów. Od stołu odchodźmy nienajedzeni, niegłodni.

 

Spożywaj tylko świeży i świeżo ugotowany pokarm

Pod pojęciem świeży pokarm kryje się m.in. pokarm nieprzetworzony, niemrożony, nie z puszek. Cukru rafinowanego i białej mąki należy również unikać.

 

Dostosuj dietę do pory roku i stanu zdrowia

Bardzo istotny czynnik – jemy niewłaściwy pokarm. Osoby typu Vata mają np. trudności w trawieniu warzyw kapustnych i strączków. Jeśli, mimo przypraw ułatwiających trawienie, w dalszym ciągu nasz układ trawienny niezbyt dobrze radzi sobie z kapustą, zrezygnujmy z niej. PItta z kolei musi unikać ostrych przypraw, gdyż jej agni jest samo w sobie silne. Kiedy dorzucimy do tego chilli, pokarm będzie się spalał, a nie trawił, co spowoduje odłożenie się toksyn.

 

Przeżuwaj dokładnie każdy kęs

Łykanie kęsów w całości powoduje niestrawność i zabiera nam energię. Każdy kęs powinien być dobrze przeżuty, zanim trafi do żołądka.

 

Jedz uważnie i regularnie i tylko wtedy, gdy czujesz głód

Gdy jemy, nie róbmy nic innego poza jedzeniem. Chyba, że jesteśmy rodzicami i karmimy swoje dziecko. To tzw. siła wyższa. Ale telefon do przyjaciela, czy gazeta może poczekać J. Regularne jedzenie również daje nam wiele dobrego. Nie powinniśmy pomijać posiłków, ani jeść wtedy, kiedy nie jesteśmy faktycznie głodni.

 

Smak słodki

Naturalny smak słodki jest najbardziej satwicznym smakiem. Wzmacnia ojas i dodaje nam energii. Spożywajmy więc naturalny smak słodki, czyli większość kasz, większość warzyw korzeniowych i owoców, mleko, ghee, daktyle, sezam, rodzynki, migdały. Nie pomijajmy innych smaków, bo dieta ajurwedyjska to taka, która jest odpowiednią kombinacją smaków dla danej doszy!

 

Ruch to zdrowie

Absolutnie banalne, ale jakże istotne jest bycie w ruchu. Ruch dostarcza nam energii, mimo, że ją wydatkujemy w czasie wysiłku fizycznego. Ruch sprawia, że energia krąży, a tym samym zasila miejsca mniej energetyczne. Balansuje się. Odpowiednia dieta i ruch to, na poziomie fizycznym, najlepsze co możemy zrobić, by wróciła nam energia.

 

Bodźce zewnętrzne, relacje z ludźmi a energia

Człowiek to nie tylko materia, a również energia (odsyłam tu do książki dra Dawsona Churcha „Myśli to Materia”). Często, gdy mamy z kimś kontakt, definiujemy od razu, czy to osoba, którą lubimy, dobrze się przy niej czujemy, czy nie. To zróżnicowanie nie dzieje się na poziomie świadomym, a jedynie do naszej świadomości dociera. To działanie energii. Nierzadko narażeni jesteśmy na kontakt z osobami, np. w miejscu pracy, które niezbyt dobrze na nas oddziałują. Czujemy to, że dana osoba wręcz pozbawia nas prany. Takie osoby nazywane są wampirami energetycznymi i faktycznie istnieją. Takich osób należy unikać, albo próbować pracą własną nad sobą na tyle stworzyć sobie tarczę ochronną, by nie ulegać ich silnemu wpływowi. Do tego służą sposoby wymienione powyżej J.

Drugą zasadniczą kwestią, która ma silny wpływ na naszą witalność, są bodźce. Człowiek jest w stanie wiele znieść, ale odbije się to niestety na jego zdrowiu. Jeśli więc nie musisz, nie bodźcuj się dodatkowo. Świat jest wystarczająco naszpikowany bodźcami. Zmysły odbiorą niemal wszystko, ale nadmiar pobudek upośledza ich naturalne działanie. Zastanów się zatem, co Cię bodźcuje? Media społecznościowe? Nadmierny hałas w miejscu zamieszkania? Niemilknące telefony od znajomych?

 

Kontakt z naturą

Ten nieco może przydługi wywód nie mógłby istnieć bez tak istotnego czynnika jakim jest kontakt z naturą. Codzienne obcowanie z naturą, czy to w lesie, ogrodzie, czy po prostu gdzieś na zewnątrz, to potężna dawka energii. Nie tylko o tlen czy dotlenienie tu chodzi, ale przede wszystkim o kontakt z tym, czego jesteśmy naturalną częścią, czyli WSZECHŚWIAT. Dbajmy zatem o to, by spacerować, spędzać czas na świeżym powietrzu, niezależnie od warunków.

 

Blokady energii

Energia często bywa gdzieś zablokowana. Taki stan rzeczy prowadzi również do chorób, ale nie w tym rzecz. Jeśli energia istnieje, a nie może swobodnie przepływać, nie możemy jej wykorzystać. Blokady emocjonalne czy fizyczne powodują brak prawidłowej cyrkulacji. Zastanówmy się, więc i nad oczyszczaniem organizmu, oraz nad tym, czy przypadkiem emocjonalnie i mentalnie nie blokuje nas jakiś nieprzepracowany żal czy pretensja? Takie sytuacje uznaje się za patologiczne. Jeśli czujesz się ograniczana, wybuchasz, szybko się oburzasz, może to oznaczać, że Twoja energia napotkała jakąś blokadę. Może się tak zdarzyć, że pojawiają się blokady oraz niedobory energii jednocześnie.  Mimo, że takie przypadki są trudne, może je skutecznie wyleczyć.

 

 

„Jeśli cierpimy na chroniczny brak energii, albo ją rozpraszamy, albo odnawiamy jej jak należy” – David Frawley

 

Podsumowanie – co robić?

Każdy człowiek ma za sobą swoją historię. Nikt nie jest w stanie dać recepty na zdrowie, która zadziała na wszystkich tak samo. Każdy człowiek potrzebuje czegoś innego, bo ma inny temat do przerobienia. Dlatego nawet jeśli poniższe porady brzmią dosyć ogólnie, to pamiętaj że praktyka jogi, dieta, czy pranajama ma zróżnicowany charakter. Jeśli masz wiedzę, jak to robić, wspaniale! Jeśli czujesz, że potrzebujesz wsparcia na swojej drodze, skorzystaj z porady terapeuty <3.

Lista, to do:
  • uprawiaj jogę,
  • praktykuj pranajamę,
  • medytuj,
  • przyjrzyj się swoim nieodpuszczonym tematom,
  • przebywaj na łonie natury,
  • stosuj odpowiednią dietę,
  • pij ciepłą wodę,
  • nie bodźcuj się,
  • przebywaj wśród ludzi Ci życzliwych.

 

Powyższy tekst potraktuj jako wskazówkę do dalszego działania. Jeśli doskwiera Ci spadek energii, który trwa dłużej, koniecznie skontaktuj się ze swoim lekarzem lub terapeutą!

 

Tutaj znajduje się zbiór artykułów z podstaw Ajurwedy

 

Jeśli potrzebujesz wsparcia, zapraszam:

www.samanaterapie.pl

Z miłością,

 

Kasia Kłyż.

Powiązane artykuły

Zostaw odpowiedź

O mnie

Nazywam się Kasia Kłyż. Jestem konsultantem Ajurwedy, przyszłą naturoterapeutką oraz dietetykiem i masażystką. Na moim blogu Ajurweda po polsku pragnę pokazać Tobie świat Ajurwedy, naturoterapii, ziołolecznictwa oraz innych wspaniałych nauk i dziedzin medycyny naturalnej.

prezent dla Ciebie

E-BOOK "Ajurweda w polskiej kuchni latem" może być Twój!

Zapisz się do mojego newslettera