MAKIJAŻ – JEGO DUCHOWE I ESTETYCZNE ASPEKTY. JAKIE KOSMETYKI STOSOWAĆ, CZY NAM SŁUŻYŁY?

 

Makijaż jest „stary jak świat”. Jego historia jest tak odległa, że w zasadzie nie wiadomo ostatecznie, jaki kraj lub obszar ziemi jest jego kolebką. Makijaż już w starożytnych Egipcie i Indiach pełnił ważną rolę, zarówno w życiu kobiet, jak i mężczyzn. Do makijażu wówczas używano naturalnych minerałów, które sproszkowane, pięknie zdobiły ciało (nie tylko twarz). Ewolucja i schemizowanie kosmetyków do makijażu nie wyszło naszym cerom na dobre. Jakich, więc, używać kosmetyków, by nie wchodziły w konflikt z naszym zdrowiem?

 

Makijaż w czasach starożytnych

Starożytny Egipt to chyba najlepszy przykład cywilizacji, która mocno doceniała walory makijażu. W Egipcie malowali się i kobiety i mężczyźni, a w przypadku tych drugich, makijaż miał być formą oddania niektórym bóstwom. Również w starożytnych Grecji i Rzymie makijaż piastował ważną rolę, głównie wśród kobiet. Wyciągami z roślin ozdabiano zarówno skórę twarzy, jak i oczy, czy usta. Stosowano np. glony i węgiel.

Starożytne Indie także są dobrym przykładem stosowania makijażu z naturalnych składników. Znany z Indii, kajal (dziś niestety kajalem nazywa się każdą, grubszą kredkę do oczu, a to błąd!), pełnił rolę nie tylko estetyczną, ale przede wszystkich duchową i zdrowotną. Podkreślone oczy miały chronić człowieka przed mocami złych bóstw, a skład takiego kajalu odżywiał skórę wokół oczu i dbał o dobry wzrok. Kajal wykonywano np. z ghee i sadzy, lub popiołu ze spalonych kadzideł. Ghee samo w sobie działa leczniczo na choroby oczu, dzięki czemu stosowanie kajalu było świetną profilaktyką.

O kajalu pisałam również w tym wpisie na Instagramie, kliknij.

 

Naturalne kosmetyki w starożytnych Indiach

Puder do twarzy to nie wymysł XX wieku, ani nawet nie pochodzi z epoko renesansu. Dawno temu, w Indiach, sporządzano mieszanki z suszonych roślin, które później nakładano na twarz. Służyły do tego np. proszek z białego drzewa sandałowego, liście kostusa, drewno cedrowe, czy łodygi berberysu, a także sezam.

Usta „malowano” liśćmi betelu, które w trakcie ich żucia (mają walory odurzające), wypuszczały czerwony barwnik.

Mężczyźni do dziś malują czoło tilakiem. To jeden z duchowych i religijnych aspektów makijażu. Podobnie jest z bindi – znaną kropką na czole. Do jej wykonania używało się soku z limonki i kurkumy, które w połączeniu tworzyły czerwoną pastę. W starożytnych Indiach taki makijaż oznaczał, że kobieta jest zamężna.

 

Duchowe aspekty makijażu

Idąc tropem Ajurwedy, chcę jeszcze raz podkreślić, że jej istotą jest świadomość, iż jesteśmy jako dusza, umysł i ciało  – CAŁOŚCIĄ. Oznacza to, że zadbane, zdrowe ciało, o które dbamy świadomie, daje nam otwartą furtkę do zdrowego i spokojnego umysłu. Jak to się mawia? „W zdrowym ciele, zdrowy duch”.

Musimy być jednak ostrożni w swoich wyborach – i tu kluczową rolę gra wiedza, mądrość, uważność oraz wspomniana świadomość. Kosmetyki, które oferują nam dzisiejsze wielkie koncerny, może i są powszechnie dostępne, ale nawet te drogie, mają z reguły skład, któremu daleko do naturalnego. Jeśli więc się malujesz i w ten sposób chcesz podkreślić swoje piękno, ostrożnie dobieraj kosmetyki i zwracaj uwagę na te, które w składzie mają najmniej „E” :).

 

Kosmetyki dziś

XX i XXI wiek to bez wątpienia era rozwoju nowych technologii. Rozwój ten pozwolił na nieco wygodniejsze korzystanie z dobrodziejstw kosmetyków kolorowych. Obserwuję jednak stopniowy powrót do tego, co było dawniej. Nie mam na myśli tutaj tworzenia kosmetyków do twarzy w domu, choć pewnie wśród Was są osoby, które to robią. I dobrze! Nie każdy jednak ma czas i warunki, czy wiedzę, jak stworzyć kolorowe kosmetyki do makijażu.

Makijaż powinien dawać nam radość, podkreślać nasze piękno. Przy dzisiejszym zaganianiu, powinien być również dosyć łatwy w wykonaniu, a już szczytem ideału byłyby kosmetyki, które pielęgnują, a nie tylko malują, skrywając niekiedy całą tablicę Mendelejewa w składzie.

 

Jakie kosmetyki do makijażu stosować?

Od dłuższego czasu poszukiwałam marki, która będzie oferowała naturalne kosmetyki do makijażu, czy lakiery do paznokci. Lubię się malować, choć robię to rzadko J. Zrezygnowana nie wiedziałam, którą markę wybrać. Kupowanie „w ciemno” też mnie nie zadawalało.

Otrzymywałam od Was dużo zapytań w temacie kolorowych kosmetyków – czy i jakie używać? Przyznam szczerze, że nie potrafiłam odpowiedzieć na to pytanie w sposób zadawalający, gdyż sama nie znam rynku kosmetyków naturalnych do makijażu i kupuję na oślep, niejednokrotnie będąc później niezbyt zadowoloną z zakupów.

Kiedy poznałam markę Spa Ceylon i poprosiłam o przesłanie kilku produktów celem ich przetestowania, ucieszyłam się, że będę mogła zapoznać się z dobrymi, naturalnymi produktami.

O marce pisałam w swoim poprzednim artykule, który przeczytasz tutaj. Testowałam bowiem nie tylko kolorowe kosmetyki, ale także oleje do masażu, kadzidła, czy mgiełkę do ciała.

Dziś chcę zaprezentować i podsumować testowanie kolorowych kosmetyków, które Spa Ceylon ma w ofercie.

 

Recenzja produktów Spa Ceylon

Z przyjemnością testowałam otrzymane od Spa Ceylon kolorowe kosmetyki. Marka ma w swojej ofercie m.in. pomadki, kolorowe balsamy do ust, kremy BB oraz lakiery do paznokci.

 

Pomadki do ust

Testowałam dwie pomadki do ust w kolorach „czerwonego drzewa sandałowego” oraz „cejlońskiego cynamonu”. Najpierw warto wspomnieć o świetnym składzie pomadek, które zawierają: olej jojoba, otręby ryżowe, oliwkę, rącznik, kandelillę, owoc karnauba, wosk pszczeli. Nie zawierają parabenów, parafiny i są w 100% wegańskie.

Najbardziej jestem zadowolona z konsystencji. Szminka nie jest ani przesadnie matowa, ani błyszcząca, a ja właśnie takie lubię najbardziej. Usta są miękkie, nawilżone, a sam kolor utrzymuje się dość długo. Szminka ma także filtr ochronny 10 SPF.

Warto wspomnieć, że marka Spa Ceylon jest przeciwko okrucieństwu wobec zwierząt.

Paletę przepięknych kolorów możecie zobaczyć tutaj.

 

Lakiery do paznokci

Lakiery do paznokci stosuję rzadko, głównie z powodu wszechobecnej w nich chemii. Nie lubię sztucznych kosmetyków, więc jeśli nie mogę czegoś mieć, rezygnuję z tego. W przypadku lakierów do paznokci Spa Ceylon jest inaczej, ponieważ marka postarała się, by wyeliminować z nich powszechnie stosowane chemiczne dodatki, jak np. ftalan dibutylu (Dbp), toluen, formaldehyd, parabeny, fosforan trifenylu, żywica formaldehydowa, monomery metakrylanowe, kwas metakrylowy, czy acetonitryl.

Do przetestowania wybrałam kolor Cejlońska śliwka, ale paleta jest bardzo bogata i każda kobieta znajdzie wśród przepięknych kolorów coś dla siebie.

Lakiery są dosyć wytrzymałe, a co ważne, szybko schną. Po kilku minutach już mogłam wrócić do czynności domowych, a sam lakier utrzymywał się na paznokciach około tygodnia. Wiem, że w dzisiejszych czasach stosowanie hybrydy pozwala na dłuższe cieszenie się ładnymi paznokciami, jednak ja zdecydowanie bardziej wolę wersją naturalną J, która nie tylko nie niszczy paznokci jak hybryda, ale zdecydowanie mocno je odżywia.

Lakiery do paznokci Spa Ceylon znajdziecie pod tym linkiem.

Krem BB

Kosmetykiem, który dosyć mocno przydał mi do gustu jest krem BB Spa Ceylon. Lubię takie kremy, bo nie tuszują moich piegów, a ładnie wyrównują koloryt. Wybrałam jasny odcień „light” który będzie idealny dla osób z bladą karnacją.

Skład kremu jest satysfakcjonujący, bowiem nie zawiera parabenów, parafiny, czy sylikonów. Krem jest oczywiście w 100% wegański, ponieważ marka, jak wspomniałam wyżej, wspiera walkę z okrucieństwem wobec zwierząt. W 50 gramowej tubce znajdziecie m.in. olej kokosowy, wyciąg z moringa, zielonej herbaty, oliwę z oliwek. Krem posiada dość wysoki filtr przeciwsłoneczny, 30 SPF UVA+UVB. Jest dostępny w trzech wersjach kolorystycznych.

Mnie najbardziej urzekł zapach kremu i jego konsystencja. Nie tworzy filmu, nie rozmazuje się.  Kremy BB marki Spa Ceylon znajdziesz pod tym linkiem.

 

   

KOD RABATOWY

Marka Spa Ceylon przygotowała dla ajurwedyjskich miłośników specjalny rabat na całe zamówienie, w wysokości 15%, na hasło „ajurwedapopolsku”. Rabat wykorzystasz do końca marca.

 

Podsumowanie

Naturalnie przygotowywane kosmetyki w domowych warunkach to skarb. Niekiedy jednak nie mamy takiej możliwości, co wywołuje w nas poczucie winy. Zupełnie niepotrzebnie. Warto przestać się frustrować i wybrać kosmetyki gotowe, ale takie, które będą służyły naszej skórze. Polecam więc markę Spa Ceylon, rodem ze Sri Lanki, której kosmetyki bazują na niektórych ajurwedyjskich recepturach, są w 100% wegańskie i pięknie opakowane.

 Marka Spa Ceylon w swojej ofercie posiada wiele różnych kosmetyków do ciała i twarzy, a także masażu. W sklepie internetowym znajdziesz również zapachowe świece, kadzidła oraz kominki do olejków eterycznych!

 Kasia <3

Powiązane artykuły

Zostaw odpowiedź

O mnie

Nazywam się Kasia Kłyż. Jestem konsultantem Ajurwedy, przyszłą naturoterapeutką oraz dietetykiem i masażystką. Na moim blogu Ajurweda po polsku pragnę pokazać Tobie świat Ajurwedy, naturoterapii, ziołolecznictwa oraz innych wspaniałych nauk i dziedzin medycyny naturalnej.

prezent dla Ciebie

E-BOOK "Ajurweda w polskiej kuchni latem" może być Twój!

Zapisz się do mojego newslettera